Nadeszła kalendarzowa jesień. Wielu z nas kojarzy się ona przede wszystkim z kolorowymi liśćmi na drzewach, jesiennym deszczem i grzybobraniem. W ostatnich latach jednak coraz rzadziej możemy cieszyć się typową złotą polską jesienią, którą pamiętamy z dzieciństwa. Dzieje się tak między innymi z powodu suszy.
Przedwczesne żółknięcie, brązowienie i opadanie liści są jednymi z mniej oczywistych skutków suszy. Takie zjawiska mogą być związane właśnie z suszą i brakiem dostępu drzew do odpowiedniej ilości wody.
Czy spadające liście zawsze oznaczają, że nadeszła jesień? Czy może jest to skutek letniego stresu wodnego?
Las pełen złota i czerwieni – Polska złota jesień, takie skojarzenie ma większość z nas jak myśli o wrześniu czy październiku. Jednak w ostatnich latach nasze wyobrażenie i rzeczywistość coraz bardziej się rozjeżdżają. Jesienne procesy zaczynają się z kilkutygodniowym przyśpieszeniem. Nie jest już oczywiste, że w kolejnych latach będziemy mogli cieszyć się jesienną atmosferą w październiku i listopadzie, jak to było do tej pory. Coraz częściej popołudniowe spacery witają nas liśćmi na trawnikach zamiast na gałęziach drzew już z początkiem września. W 2025 roku na Dolnym Śląsku drzewa zaczęły zrzucać liście wraz z końcem sierpnia. Ta anomalia to coś więcej niż popsuta „jesienna” sesja zdjęciowa – to także widoczny skutek stresu wodnego.
Zmiana klimatu w Polsce przywodzi na myśl głównie ciepłe zimy bez śniegu oraz upały sięgające 40 stopni Celsjusza latem. Ma ona jednak również mniej oczywiste skutki. Brak odpowiedniej retencji wody opadowej, nagłe, ulewne deszcze, które nie mają szansy wsiąknąć w glebę i w końcu nieustępujące przez wiele dni wysokie temperatury – to wszystko skutkuje przyśpieszeniem procesów naturalnych, takich jak usychanie i opadanie liści, a co za tym idzie – znacznie skraca nam jesień.
Winna jest nie tylko zmiana klimatu, ale również infrastruktura
Wszystko zaczyna się od zmiany klimatu – brak dostępu do wody skutkuje brązowieniem i obumieraniem liści na drzewach. Niemniej jednak, nieodpowiednia infrastruktura, brak retencji i nieprzygotowanie na skutki suszy również odgrywają tutaj negatywną rolę.
Wraz ze zmianą klimatu i zanieczyszczeniem środowiska przychodzi silne nagrzewanie się obszarów zurbanizowanych w okresie letnim. Efekt miejskiej wyspy ciepła, a także duża emisja gazów cieplarnianych i wzrost zanieczyszczenia powietrza przez spaliny samochodowe, doprowadzają do podwyższonej temperatury w mieście i obniżenia jakości powietrza, którym oddychamy. W trakcie upałów rośliny w mieście szybciej zużywają zasoby wodne i odczuwają skutki suszy silniej niż rośliny w lesie. Ograniczona ilość opadów nie dostarcza wystarczającej ilości wody do gleby, a dodatkowo zabetonowane przestrzenie miast utrudniają retencję. Uszczelnione powierzchnie nie przepuszczają wody i ograniczają przestrzeń dla korzeni, co znacznie utrudnia drzewom funkcjonowanie.
Kiedy rośliny spotykają się z problemem stresu wodnego – reagują. Ich system obronny to przede wszystkim wytwarzanie etylenu i kwasu abscysynowego, które przyspieszają starzenie się liści. Zachodzi również proces odcięcia dopływu wody – a co za tym idzie, także substancji odżywczych – do liścia, który obumiera i odpada. Dzięki takiej reakcji drzewa ograniczają dalszą utratę wilgoci poprzez parowanie – po zrzuceniu liści drzewa nie muszą już dostarczać im wody.
Jakie gatunki drzew znoszą suszę najgorzej?
W Polsce wiele problemów mają nasze rodzime gatunki drzew – lipy, graby i brzozy. Gatunki, które w teorii powinny być przyzwyczajone do warunków pogodowych w Polsce. Wraz ze zmianą klimatu pogoda staje się jednak coraz bardziej nieprzewidywalna, a rośliny nie radzą sobie z nowymi warunkami, na które nie były przygotowane.
Negatywne skutki krótkich jesieni
Liście są niezbędne w procesie fotosyntezy, kiedy to drzewa przekształcają energię słoneczną w energię chemiczną. Fotosynteza jest ważna dla wszystkich organizmów żywych na świecie, ponieważ to dzięki niej dostarczany jest do atmosfery tlen, a także kontrolowana jest ilość dwutlenku węgla. Stres wodny drzew prowadzi także do dalszych problemów – osłabione drzewo łatwiej choruje, częściej usycha i łamie się podczas wichur. Tak więc budowanie infrastruktury wspierającej retencję oznacza nie tylko ochronę miejskiej roślinności, ale również poprawę jakości życia dla ludzi.
Ponadto, brak liści przyczynia się do nasilenia miejskiej wyspy ciepła i pogarsza mikroklimat. Drzewa bowiem chłodzą otoczenie poprzez proces ewapotranspiracji (parowania wody z liści). Z powodu przedwczesnej utraty liści, drzewa nie mają szansy poprawić lokalnych poziomów wilgotności powietrza, co negatywnie wpływa na nasze funkcjonowanie. Kiedy drzewa zaczynają zrzucać liście już na przełomie sierpnia i września, jak to było w 2025 roku, to również prowadzi do wyższych temperatur w mieście. W takiej sytuacji drzewa nie uchronią nas przed wysuszonym powietrzem, ani nie zapewnią nam cienia.
Drzewa chronią nas na każdym kroku. Są one naszym naturalnym filtrem. Zielone liście działają jak żywy pochłaniacz pyłów oraz szkodliwych spalin z rur wydechowych. Gdy opadną zbyt wcześnie, zanieczyszczenia z ulicy trafiają bezpośrednio do naszych płuc.
Przedwczesne zrzucanie liści przez miejskie drzewa – będące najczęściej reakcją obronną na suszę, wysokie temperatury oraz zanieczyszczenie środowiska – ma bezpośredni negatywny wpływ na jakość życia, zdrowie oraz bezpieczeństwo mieszkańców miast. Zjawisko to, nazywane czasem „fałszywą jesienią”, pozbawia nas naturalnej ochrony znacznie wcześniej, niż wynikałoby to z naturalnego cyklu przyrody.
Widok uschniętych, bezlistnych drzew w środku lata lub na początku września podświadomie potęguje w nas poczucie lęku klimatycznego. Tracimy estetyczne i terapeutyczne korzyści płynące z przebywania w otoczeniu pełnej, zielonej roślinności. Dlatego tak ważne jest, abyśmy dbali o przyrodę, co najlepiej zrobić poprzez retencję. Zachęcamy do skorzystania z rad na stronie „Stop Suszy! Start Retencji!”, abyśmy wszyscy mogli cieszyć się długą, piękną złotą jesienią także w przyszłości.


