Susza a bezpieczeństwo energetyczne. Jak niedobór wody wpływa na gospodarkę?

Elektrownia z chłodniami kominowymi nad zbiornikiem wodnym – infrastruktura energetyczna wykorzystująca wodę w procesach chłodzenia.

Kiedy mówimy o suszy, pierwsze skojarzenia są zwykle oczywiste: wysychające pola, problemy rolników, niski poziom rzek i ograniczenia w dostępie do wody. Znacznie rzadziej myślimy o tym, że brak wody może mieć wpływ również na to, czy elektrownie będą w stanie pracować z pełną mocą.

A jednak bezpieczeństwo wodne i energetyczne są ze sobą ściśle powiązane. Woda jest potrzebna nie tylko rolnictwu czy gospodarstwom domowym, ale także energetyce – zarówno do produkcji energii w elektrowniach wodnych, jak i do chłodzenia tradycyjnych bloków energetycznych. Gdy zaczyna brakować wody, problem szybko przestaje być wyłącznie problemem środowiskowym. Staje się również wyzwaniem gospodarczym.

13 października obchodzimy Światowy Dzień Zmniejszania Skutków Klęsk Żywiołowych. To dobra okazja, by przypomnieć, że skuteczne ograniczanie konsekwencji ekstremalnych zjawisk pogodowych zaczyna się na długo przed pojawieniem się ich najbardziej dotkliwych skutków. W przypadku suszy oznacza to przede wszystkim przygotowanie gospodarki na okresy niedoboru wody.

Susza to nie tylko problem rolników

Skutki suszy są odczuwalne na wiele różnych sposobów. W środowisku naturalnym prowadzą do zmniejszonych przepływach w rzekach, obniżonego poziomu wody w jeziorach i zbiornikach wodnych, gorszej jakości wód, a także do pogorszenia warunków bytowania organizmów żywych. W rolnictwie brak wody oznacza niższe plony, w leśnictwie – osłabienie i wysychanie drzew, a w rybołówstwie – pogorszenie warunków życia ryb i innych organizmów wodnych.

Susza ma również konkretny wymiar społeczny. Ograniczony dostęp do wody utrudnia codzienne funkcjonowanie i wpływa na jakość życia. W ekstremalnych przypadkach mogą pojawić się ograniczenia dotyczące wykorzystania wody przez mieszkańców, a ich naruszenie może wiązać się nawet z karami finansowymi.

Coraz większe znaczenie mają także gospodarcze i ekonomiczne skutki suszy. Niedobór wody może doprowadzić do znacznych strat w produkcji roślinnej, zwierzęcej i w rybołówstwie, a co za tym idzie – do wzrostu kosztów produkcji i ograniczenia wydajności procesów technologicznych, które wymagają wody. Ostatecznie część tych kosztów może zostać przeniesiona na konsumentów – w postaci wyższych cen i mniejszej dostępności produktów.

Energetyka potrzebuje wody

Woda jest wykorzystywana w wielu procesach związanych z wytwarzaniem energii elektrycznej. W elektrowniach konwencjonalnych i jądrowych służy przede wszystkim do chłodzenia instalacji, natomiast w elektrowniach wodnych jest bezpośrednio wykorzystywana do produkcji energii.

Według Europejskiej Agencji Środowiska chłodzenie elektrowni odpowiadało średnio za ok. 36% poboru wody przez sektor gospodarczy w UE w latach 2000-2022.

W przypadku elektrowni wykorzystujących wodę z rzek problem pojawia się szczególnie wtedy, gdy jednocześnie występują: niski przepływ, niski poziom wody i wysoka temperatura. W takich warunkach zmniejsza się możliwość poboru wody oraz jej wykorzystania do skutecznego odbierania ciepła z instalacji. Susza może więc oddziaływać na energetykę na dwa sposoby – z jednej strony ogranicza ilość wody dostępnej do chłodzenia elektrowni, a z drugiej zmniejsza możliwości produkcji energii w elektrowniach wodnych.

Elektrownie wodne – czysta energia, ale zależna od wody

Energetyka wodna jest jednym z najbardziej wydajnych odnawialnych źródeł energii. Jej funkcjonowanie jest jednak bezpośrednio uzależnione od warunków hydrologicznych. Podczas suszy przepływy w rzekach spadają i zmniejsza się dopływ wody do zbiorników. Oznacza to mniejszą ilość wody, która może być wykorzystana do napędzania turbin. Jeżeli susza jest długotrwała i obejmuje duży obszar, spadek produkcji jest znaczący.

Dobrze pokazują to doświadczenia państw, w których hydroenergetyka odgrywa szczególnie dużą rolę. Przykładem może być Wenezuela, gdzie w latach 2016 i 2018 bardzo niski poziom wody w zbiornikach hydroelektrowni, związany z dotkliwą suszą, przyczynił się do przerw w dostawach energii elektrycznej.

Nie oznacza to oczywiście, że energetyka wodna jest źródłem niestabilnym sama w sobie. Pokazuje jednak coś znacznie ważniejszego: bezpieczeństwa energetycznego nie da się dziś analizować w oderwaniu od bezpieczeństwa wodnego. Im bardziej system energetyczny zależny jest od dostępności wody, tym większe znaczenie ma odpowiedzialne gospodarowanie zasobami wodnymi i przygotowanie na okresy suszy – szczególnie znaczenie ma tu retencja.

Susza ogranicza produkcję energii w Europie

W ostatnich latach skutki niedoboru wody dla sektora energetycznego były widoczne także w krajach europejskich. Rok 2026 przyniósł szczególnie wyraźne przykłady z Europy Środkowej, gdzie wysokie temperatury, susza i bardzo niskie poziomy rzek ograniczały możliwości pracy elektrowni wykorzystujących wodę do chłodzenia. Jednym z przykładów jest elektrownia jądrowa Krško w Słowenii, korzystająca z wody z Sawy w swoim układzie chłodzenia. W sierpniu 2026 r., w związku z utrzymującymi się ekstremalnymi warunkami hydrologicznymi i meteorologicznymi, operator rozpoczął czasowe ograniczanie mocy reaktora. 6 sierpnia moc została zmniejszona do 80%, aby zachować wymagane parametry środowiskowe dotyczące temperatury wody w Sawie. Po poprawie warunków elektrownia powróciła do pełnej mocy 18 sierpnia.

Podobne problemy występowały również w innych krajach, położonych w dorzeczu Dunaju. Niski przepływ rzeki i wysoka temperatura wody ograniczały możliwości wykorzystania jej do chłodzenia elektrowni jądrowych. W takich warunkach konieczne może być zmniejszenie mocy bloków energetycznych, aby nie dopuścić do przekroczenia dopuszczalnej temperatury wody odprowadzanej z instalacji.

Na Węgrzech trudne warunki hydrologiczne wpływały na pracę elektrowni jądrowej Paks, dla której Dunaj jest źródłem wody wykorzystywanej w systemie chłodzenia. Z kolei w Rumunii niski poziom Dunaju wpłynął na funkcjonowanie elektrowni Cernavodă, prowadząc do czasowego odłączenia jednego z bloków od sieci. Niedobór wody ograniczał również produkcję energii w elektrowniach wodnych, gdzie zmniejszony przepływ rzek oznaczał mniejszą ilość wody dostępnej do napędzania turbin.

Ograniczenia w produkcji energii wymagały podjęcia działań zapewniających stabilność dostaw. Węgry i Rumunia musiały w większym stopniu korzystać z importu energii elektrycznej, co wiązało się z dodatkowymi kosztami. Jednocześnie pojawiały się apele o ograniczenie zużycia energii, a część przedsiębiorstw przemysłowych dostosowywała swoją działalność do trudniejszej sytuacji energetycznej.

Przykłady te pokazują, że skutki suszy nie ograniczają się do pojedynczych elektrowni. Mniejsza dostępność krajowych mocy wytwórczych może zwiększać zależność od importu energii, podnosić koszty jej pozyskiwania i wpływać na funkcjonowanie przedsiębiorstw. W ten sposób długotrwały niedobór wody staje się nie tylko problemem środowiskowym, lecz także wyzwaniem dla bezpieczeństwa energetycznego i całej gospodarki.

Polska również odczuwa skutki suszy w energetyce

Problem nie dotyczy wyłącznie południa Europy czy państw położonych w dorzeczu Dunaju. Polska również odczuwa skutki niskich stanów wód, które z kolei wpływają na funkcjonowanie elektrowni.

Taka sytuacja miała miejsce w sierpniu 2026 r., podczas której niski poziom Wisły oraz wysokie temperatury wpłynęły na pracę dwóch elektrowni: Kozienice i Połaniec. 4 sierpnia tymczasowo ograniczono pracę części bloków w obu zakładach. Łącznie z systemu czasowo ubyło około 1,3 GW dostępnej mocy.

Przyczyną były warunki eksploatacyjne związane z sytuacją na Wiśle. Elektrownie wykorzystują wodę z rzeki w procesach technologicznych, w tym do chłodzenia. Gdy poziom i przepływ wody są niskie, możliwość jej poboru staje się ograniczona. Problem może dodatkowo pogłębiać wysoka temperatura wody, ponieważ cieplejsza woda ma mniejszą zdolność do odbierania ciepła z instalacji.,

W efekcie susza, która z pozoru jest problemem hydrologicznym, może stać się problemem dla krajowego systemu elektroenergetycznego.

Bezpieczeństwo energetyczne zaczyna się od wody

Rosnąca częstotliwość i intensywności susz oznacza, że zależność między zasobami wodnymi a energetyką będzie wymagała coraz większej uwagi. Trudna sytuacja hydrologiczna stawia bowiem Polskę przed wyzwaniem w postaci zapewnienia stabilnych dostaw energii.

Dodatkowo, ograniczenia w jednym sektorze mogą oddziaływać na kolejne gałęzie gospodarki. Energia jest potrzebna praktycznie wszędzie – w przemyśle, usługach, rolnictwie, transporcie i gospodarstwach domowych. Dlatego ograniczenie możliwości jej wytwarzania może generować kolejne negatywne skutki gospodarcze.

Z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego ważne jest więc nie tylko zapewnienie odpowiedniej mocy wytwórczej, ale również uwzględnianie dostępności wody i zmieniających się warunków hydrologicznych w planowaniu pracy oraz rozwoju infrastruktury energetycznej.

W energetyce ważną rolę może odgrywać rozwój rozwiązań ograniczających zapotrzebowanie na wodę. Europejska Agencja Środowiska wskazuje m.in. na możliwość stosowania bardziej efektywnych systemów chłodzenia, w tym układów recyrkulacyjnych czy chłodzenia suchego.

Odporność buduje się przed kryzysem

Konsekwencje suszy mogą przenosić się pomiędzy kolejnymi sektorami gospodarki – od rolnictwa i przemysłu, przez energetykę, aż po gospodarstwa domowe. Przykłady z Polski i innych państw pokazują, że woda jest jednym z elementów bezpieczeństwa gospodarczego i energetycznego. Dlatego przeciwdziałanie skutkom suszy powinno obejmować nie tylko reagowanie w czasie kryzysu. Wtedy na działania zapobiegawcze jest już za późno. Przede wszystkim działania należy prowadzić z wyprzedzeniem: zwiększanie retencji, ochronę zasobów wodnych, racjonalne korzystanie z wody i dostosowanie infrastruktury na zmieniające się warunki klimatyczne.

Światowy Dzień Zmniejszania Skutków Klęsk Żywiołowych przypomina o prostej zasadzie: odporność buduje się zanim nadejdzie kryzys. W przypadku suszy oznacza to jedno – wodą trzeba mądrze gospodarować dziś, jeśli chcemy ograniczyć ryzyko jutro.

Przejdź do treści