Nadszedł wrzesień – czas grzybobrania. Wielu z nas wybierze się w wolnej chwili do lasu, aby zebrać to, co dała nam natura. Jak jednak sytuacja wygląda w tym roku? Czy znajdziemy w lesie tylko pustki? A co z pogodą? Czy powiedzenie, że coś wyrasta „jak grzyby po deszczu”, w znaczeniu szybkiego wzrostu jest prawdziwe?
Zazwyczaj we wrześniu, kiedy powoli żegnamy lato, a witamy jesień, wzrasta suma opadów. Czy w takim razie nie powinniśmy już obserwować wzrostu ilości grzybów? Niestety – jeden, czy nawet kilka deszczowych dni nie oznacza natychmiastowego wysypu. Las może być „suchy” mimo opadów, ponieważ kluczowe znaczenie ma nie tylko ilość deszczu, ale również ilość wody zretencjonowanej w glebie i ściółce.
Co naprawdę decyduje o wysypie grzybów?
Jednym z najważniejszych czynników wpływających na ilość grzybów w lasach jest wilgotność gleby i ściółki. Grzyby potrzebują odpowiedniego poziomu wilgoci do tworzenia owocników – w końcu woda jest niezbędna do ich wzrostu. Powierzchowny, krótkotrwały deszcz może szybko wyparować lub nie doprowadzić wystarczającej ilości wody głębiej do podłoża, przez co grzyby nie zostaną odpowiednio nawodnione. Duże znaczenie ma stan lasu po wcześniejszej suszy – jeśli ściółka nie zdążyła się zregenerować, to grzyby zobaczymy co najwyżej sporadycznie.
Kolejnym istotnym czynnikiem są opady. Liczy się tu nie tylko ich suma, ale także rozłożenie w czasie i intensywność. Seria ciągłych, umiarkowanych opadów jest dla gleby o wiele korzystniejsza niż przelotny bardzo intensywny deszcz. Ulewne, jednak krótkotrwałe opady często nie mają możliwości odpowiednio wsiąknąć w przesuszoną glebę, a co za tym idzie – podłoże mimo deszczu nadal nie jest odpowiednio nawodnione.
Dodatkowo, ważna jest także temperatura – grzyby potrzebują odpowiednich warunków termicznych do wzrostu. Najkorzystniejsze dla nich są ciepłe noce i wysoka wilgotność.
Dlaczego pierwszy jesienny deszcz może nie wystarczyć?
Podczas długotrwałej suszy wysychają nie tylko wysokie warstwy lasu – deficyt wody wpływa także na warunki panujące w głębszych warstwach gleby i w ściółce. Z tego względu zarówno ściółka, runo leśne, podszyt jak i korony drzew muszą funkcjonować w warunkach ograniczonej dostępności wody i konkurować ze sobą o dostęp do niej. Po opadach potrzeba więc czasu, aby wilgoć utrzymała się w środowisku i aby wszystkie organizmy, które potrzebują wody, dostały jej odpowiednią ilość.
Warunki wodne we wcześniejszym okresie, takie jak wysokość opadów, także mają wpływ na późniejszy wzrost grzybów. Tak więc koniec meteorologicznego okresu bezdeszczowego nie musi oznaczać końca skutków suszy. Pierwszy jesienny deszcz kończy okres bez opadów, ale niekoniecznie kończy suszę.
Ile trzeba czekać na grzyby po deszczu?
Niestety – nie ma tutaj reguły. Reakcja grzybów zależy od wielu czynników, takich jak ich konkretny gatunek i warunki siedliskowe. Ponadto, musimy zwrócić uwagę na to, czy opad rzeczywiście poprawił wilgotność podłoża, czy jedynie spłynął po powierzchni do najbliższej rzeki. Jeśli wcześniej panowała długotrwała susza, efekt może być słabszy ze względu na gorszą jakość gleby, która zachowuje się niczym betonowa skorupa. Jeśli jednak gleba była odpowiednio wilgotna, korzystne warunki mogą przełożyć się na szybsze pojawienie się owocników.
Nie istnieje jeden „wskaźnik wysypu”, który byłby uniwersalny dla całej Polski. Jest wiele czynników, które wpływają na to, czy w lesie będzie wiele grzybów, poza samymi opadami deszczu. Są to np.:
- gatunek i wiek drzew, które dominują w danym lesie,
- typ lasu – czy jest on iglasty, liściasty czy mieszany,
- rodzaj i żyzność gleby,
- zacienienie i zagęszczenie,
- lokalna wilgotność,
- ukształtowanie terenu,
- konkretny gatunek grzyba.
Nawet ten sam gatunek może pojawiać się w różnych częściach lasu w zależności od warunków pogodowych, np. występowanie borowika zmienia się wraz ze zmieniającymi się warunkami termicznymi i wilgotnością.
Jakich warunków potrzebują polskie grzyby?
Borowik szlachetny – preferuje wilgotne, chłodniejsze warunki. Jego owocnikowanie może wyraźnie ucierpieć podczas długotrwałego niedoboru opadów. Szczególnie niekorzystne są długie okresy wysokich temperatur połączone z przesuszeniem gleby.
Podgrzybek brunatny – również potrzebuje odpowiedniej wilgotności podłoża, dlatego po długiej suszy jego owocniki mogą pojawić się później lub w mniejszej liczbie. Poprawa warunków wodnych może jednak sprzyjać jego późniejszemu wysypowi.
Koźlarz babka – związany z brzozami, a jego występowanie i owocnikowanie zależy m.in. od dostępności wody w glebie. W czasie suszy drzewa-gospodarze również są pod wpływem stresu wodnego, co może pośrednio wpływać na relacje z grzybami mikoryzowymi.
Maślak zwyczajny – związany przede wszystkim z sosną i, podobnie jak inne grzyby mikoryzowe, reaguje na warunki panujące w swoim siedlisku. W suchym, nagrzewającym się podłożu jego owocnikowanie może być ograniczone.
Susza nie działa na wszystkie gatunki jednakowo. Borowiki, podgrzybki czy koźlarze potrzebują odpowiednich warunków wilgotnościowych, ale ich reakcja będzie zależeć również od typu lasu, gleby, temperatury i kondycji drzew, z którymi żyją w symbiozie. Dlatego po opadach niekoniecznie zaobserwujemy równy wzrost każdego gatunku. W zależności od lokalnych warunków jedne gatunki mogą pojawić się liczniej, podczas gdy inne nadal będą reagować na wcześniejszy deficyt wody.
Czy susza oznacza, że grzybów jesienią nie będzie wcale?
Na szczęście nie. Susza może ograniczyć ilość grzybów, opóźnić ich rozwój albo zmienić miejsca i gatunki, które łatwiej znaleźć, ale nie oznacza całkowitego braku grzybów. Nawet późna poprawa warunków może pozytywnie wpłynąć na ilość grzybów. Należy jednak pamiętać, że owocne zbiory nie zależą tylko od ostatniego deszczowego dnia, lecz decyduje o tym kilkudniowy, a nawet kilkutygodniowy charakter opadu – ilość, intensywność i czas.
Ilość grzybów jesienią jest sumą warunków, które kształtowały się przez wiele tygodni, a nawet miesięcy. Tworzenie owocników zależy nie tylko od bieżących opadów, ale również m.in. od wilgotności gleby i powietrza w okresie suszy oraz czasu jej trwania. W związku z tym sezon na grzyby w Polsce ulega zmianie.
Jesienny wysyp grzybów – lub jego brak – to idealny przykład pokazujący, że skutki suszy nie kończą się wraz z pierwszym deszczem. Polska zmaga się z niedoborami wody, których nie są w stanie zniwelować pojedyncze, nawet bardzo intensywne deszcze. Potrzebujemy umiarkowanych, długotrwałych opadów, które zostaną na dłużej w krajobrazie, aby stworzyć idealne warunki dla wzrostu i rozwoju grzybów. Dlatego w walce z suszą duży nacisk kładziemy na działania z zakresu naturalnej retencji. W przygotowywanej obecnie aktualizacji planu przeciwdziałania skutkom suszy wskazujemy konkretne przykłady działań retencyjnych, tym samym zachęcając lokalne władze do podejmowania tego typu działań, których rola w gospodarowaniu wodą i przestrzenią jest największa. Więcej na temat walki z suszą znajduje się w zakładce „Aktualności”.
ENG

